Odrzucone demotywatory tekstowe: 1
01.01.2016 20:29 TRASH #35338
?
W tamtym roku pod koniec wakacji mój narzeczony miał wypadek w pracy-prawie zginął.Akurat przed latem skończyłam szkołę i miałam iść na studia.W związku z tym zdarzeniem wszelkie plany poszły w kąt,liczył się tylko on i jego zdrowie.Długo leżał w szpitalu,połowę tego spędził w śpiączce na intensywnej terapii.Ale ja ciągle byłam nawet jeśli spał-odwiedzałam go dwa razy dziennie po parę minut,gdyż OIOM ma swoje zasady.Potem całymi dniami siedziałam z nim.Spełniałam każdą jego zachciankę.Wszystko sponsorowali moi rodzice,bo wiadomo nie pracowałam.Gdy wyszedł ze szpitala musiałam się do niego przeprowadzić,bo wynajmował mieszkanie.Rodzina miała go gdzieś-odwiedzili go tyle razy,że na palach jednej ręki można policzyć.
Ale oczywiście oni byli najlepsi..
Przez długi czas dochodził do siebie, ciągle się nim opiekowałam.Gdy był już w lepszej kondycji postanowiłam znaleźć pracę.Niestety nie szło mi to najlepiej,gdyż bez doświadczenia nikt nie był mną zainteresowany. I oczywiście doszło do tego,że "jestem dla niego ciężarem,bo nie pracuję". Postawiłam wszystko na jedną kartę i udało mi się znaleźć pracę w fabryce-zmiany po 12h,nocki i najniższa krajowa. Ale to było dla niego za późno. Nagle "się odkochał,bo jestem gruba,długo nie pracowałam-tak wyszło". Gdy chciałam się wyprowadzić PŁAKAŁ bym nie zostawiała go. I zostałam..
I co mam teraz z tej "miłości"? Moi rówieśnicy studiują,korzystają z życia,a ja haruje w brudnej fabryce.Wracam do obskurnej kawalerki i siedzę sama,bo on jest w pracy,gra na komputerze albo wychodzi z kolegą na piwo.
Niech to będzie przestrogą dla innych,bo wielka miłość jest zgubna. YAFUD
Profil oglądano
» 1 Online
» 1 Dzisiaj
» 1 Ten Tydzień
» 1 Ten Miesiąc
» 1 Ten Rok
» 28 Ogółem
Rekord: 2 (14.01.2016)